piątek, 2 stycznia 2015

Mi nikt nie odmawia

Luke.


Mi nikt nie odmawia. Nie odpuszczę tak łatwo, w sumie to będzie ciekawie. Następnego dnia postanowiłem poczekać na nią przed szkołą. Przyglądałem się wychodzącym osoba, aż dostrzegłem ja idąca z inna dziewczyna do auta. Ruszyłem szybkim krokiem by je dogonić.
Gdy miała już otworzyć drzwi złapałem ją za ramię, na co się odwróciła.
-Czego znowu?-Warknęła.
-Może umówimy sie dzisiaj?-Spytałem. Wiedziałem, że się nie zgodzi i będę musiał ja przekonywać.
-To ja zaczekam w aucie.-Powiedziała jej koleżanka, ktora stała obok.
-Nie.-Odpowiedziała mi dziewczyna.
-Dlaczego?
-Bo nie chce.
-Słuchaj...-Zacząłem.
-Myślisz, że jak jesteś przystojny to każda się z tobą umówi, ale nie ja.
Chciała otworzyć drzwi, ale stanąłem tak by je zasłonić.
-Ale może jestem świetnym gościem? Nie chcesz się przekonać? Oceniasz ludzi po wyglądzie?
-Okej-Powiedziała po chwili zastanowienia.
-Przyjadę po ciebie o siedemnastej.
Zgodziła się i powiedziała mi swoj adres.
-Ale jeśli nie okażesz się świetnym gościem-Powiedziała sarkastycznie.-To się ode mnie odczepisz?
-Może, w sumie to niemożliwe, na pewno mnie polubisz.-Mrugnąłem do niej i odeszłem.


 Cassie.


-Kto to był?-Spytała mnie Jennifer, moja przyjaciółka, która właśnie podwoziła mnie swoim autem.
-Nie wiem, spotkałam go wczoraj, nawet nie znam jego imienia.
-To jest mega ciacho! Wiec czemu cię to nie cieszy? Pora żyć i zapomnieć o tym co było!-Mówiła radośnie.
-Zobaczymy co z tego wyjdzie.
-Nie każdy facet to palant.
-Oby.
 Rozmawiałyśmy jeszcze przez kilka minut aż byłyśmy pod moim domem. Pożegnałam się i weszłam do środka. Na stoliku leżała kartka z napisem: "Będę za godzinę, w lodówce jest obiad.Mama"Mieszkam z mamą, tato zostawił nas gdy tylko dowiedział się, że moja mama jest w ciąży. I jak tu ufać facetom? Może jednak blondyn okaże się inny? Mimo wszystko nie mogę sobie robić nadziei. Nie wiem czemu tak sie uparł by sie ze mną spotkać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz